Sharing is caring!

W dzisiejszych czasach już trudno sobie wyobrazić marketing internetowy bez odpowiednio angażujących treści. O skuteczności dobrze prowadzonego content marketingu napisano już wiele, dlatego nie chcę dokładać do tego kolejnej cegiełki. Powiem tylko ,że nie każdy content może tak naprawdę wpływać bezpośrednio na wzrost sprzedaży. A przynajmniej nie od razu…

Inwestycja w content marketing jest zazwyczaj długofalowa. Działania te służą bowiem budowaniu pozycji oraz wzbudzeniu zainteresowania i zaufania klienta, a na to potrzeba czasu. Jednakże ta inwestycja i tak jest znacznie – a dokładnie o 62% – mniejsza niż w marketing outboundowy. Również lepsza jest efektywność działań contentowych, które mogą generować do 3 razy więcej leadów niż działania marketingu bezpośredniego (dane według Demand Metric).

Należy jednakże wziąć pod uwagę, że produkcja treści nie przełoży się bezpośrednio na natychmiastowe zyski. Według Harvard Business Review aż 70% treści produkowanych przez marketing nie ma żadnego przełożenia na wyniki sprzedaży. Jak więc sprawić, by pozostałe 30% wywierało odpowiedni wpływ na naszych potencjalnych klientów?

Na początek – treści

Nie ma content marketingu bez treści. To oczywiste. Jednak content contentowi nierówny. W biznesie sprawdzają się np. case studies, czyli “studia przypadku”. Dlaczego? Dlatego, że klienci najłatwiej w ten sposób wizualizują sobie, jak twój produkt może pomóc ich firmie. Informacje i wskazówki do ich napisania możesz uzyskać np. od działu sprzedaży. I wierz nam, na dobrze zrobionym przejrzystym przykładzie pozytywnego doświadczenia innej firmy, wymienionej z nazwy, twoi potencjalni klienci zobaczą wyraźnie, jakie mogą mieć korzyści z oferowanych przez Ciebie usług czy produktów. To również ułatwia im uargumentowanie ewentualnego zakupu w swojej firmie oraz pozwala zobaczyć, jak wypadasz na tle konkurencji.

Casus “dobrych praktyk”

Czyli tak zwane “dobre rady”, które czerpiemy od konkurencji, szkoleń czy materiałów. Oczywiście musimy usprawniać naszą strategię, ale musimy pamiętać, że nie wszystko, co sprawdziło się u innych, sprawdzi się w twojej firmie. Dobre praktyki dostosuj więc do specyfiki twojej branży, albo najlepiej, szukaj własnych rozwiązań i wypróbuj je najpierw w małej skali. Korzystaj z wiedzy wertykalnej, korzystając przede wszystkim z unikatowych zasobów twojej firmy. I dopiero wtedy twoje treści będą mogły wesprzeć sprzedaż.

Przede wszystkim – emocje!

ESP, czyli Emotional Selling Point to koncepcja marketingowa, wedle której decyzje o zakupie podejmujemy nie za sprawą racjonalnych przesłanek, ale przede wszystkim pod wpływem emocji. To oznacza, że treści, które tworzysz, muszą się do nich odwoływać – angażować, cieszyć, wzbudzać szacunek, wywoływać pozytywne skojarzenia. Te skojarzenia połączone z rzeczywistymi rekomendacjami i logicznymi argumentami mogą stanowić doskonałą podstawę dla potencjalnego klienta do podjęcia decyzji o zakupie.

A co to oznacza w praktyce? Otóż wszystkie twoje treści pracują na ESP, więc warto zadbać o ich wysoki poziom oraz atrakcyjność wizualną. Dodatkowo musimy pamiętać, że content nie powinien być przeładowany informacjami – niech nie odstrasza czytelnika wielkimi blokami tekstu i przykuwa uwagę. Tworząc treści, które trafiają do klienta bezpośrednio, trzeba pamiętać o ich personalizacji – według 56% marketerów personalizacja pozytywnie wpływa na poziom zaangażowania klientów (IBM Digital Experience Survey).

Last but not least – sprzedaż

Być może od tego trzeba by było zacząć, ale tak naprawdę wiele firm zapomina o tym kroku, stąd postanowiliśmy omówić go na końcu, by lepiej zapadł w pamięć. Dobry content musi być tworzony w oparciu o profil klienta. W tym celu musimy sami ten profil stworzyć. Najlepiej, bo bezpośrednio, znają go w dziale sprzedaży. Wiedzą, jakie są jego preferencje i potrzeby, są w stanie wskazać największe jego problemy i najczęściej zadawane pytania. To dla ciebie bezcenna wiedza, która pozwoli ci profilować treści pod osoby, które faktycznie mogą być nimi zainteresowane. Strategia wypracowana na mocnych podstawach tej wiedzy nie może zawieść, jeżeli cały czas masz w pamięci to, że materiały marketingowe to nie to samo, co sprzedażowe. Warto także w pewnym zakresie eksperymentować i próbować, jakie rodzaje contentu wywierają większy wpływ w twojej branży.

 


 

Źródła:

Jak content marketing wspiera sprzedaż?

Content marketing – sprzedaż wiedzy i argumentów

Leave a Reply

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
shares